Junkie got his gun

Na dobranoc – o wojnie! Bo wojna jest okrutna, wojna jest zła! Wojna to śmierć, wojna to krew, morze krwi! Ból! Bul, bul, bul, bul, bul. Kabaret Potem, „Nie zadzierać z Władkiem” Dawno dawno temu, Jacek Braciak w programie Kuby Wojewódzkiego opowiadał o różnicy między polskim a amerykańskim filmem wojennym. O tym za chwilę. Wojna daje twórcom do łap wielki potencjał. Na bazie wojny można … Czytaj dalej Junkie got his gun

Oceń ten wpis:

To tylko film

Korzystając z faktu bycia chorym, obejrzałem dzisiaj odcinek serialu Kości. Dla tych, którym nie chce się czytać wiki, jest to serial o genialnej pani antropolog (Emily Deschanel), która wraz ze specjalnym agentem FBI (David „Anioł Ciemności” Boreanaz) rozwiązują zagadki dotyczące walających się wokoło szczątków ludzkich będących w stanie mniejszego lub większego rozkładu (bądź w wyniku innych działań powodujących, że zwłoki są trudno rozpoznawalne). Dzisiejszy odcinek … Czytaj dalej To tylko film

Oceń ten wpis:

Tu nie będzie utopii

Nie lubimy utopii. Nie ufamy im. Nie wierzymy w możliwość ich zaistnienia. Z jednej strony chcielibyśmy w nich żyć, z drugiej strony boimy się. Historia nam pokazała, że próby wprowadzania utopii źle się kończą. To samo mówi nam twórczość. Z jednej strony tęsknota za dostatnim życiem, bez chorób, śmierci, głodu, nienawiści, cierpienia, a z drugiej strach, że gdy to wszystko się ziści, to kosztem czegoś. … Czytaj dalej Tu nie będzie utopii

Oceń ten wpis:

Wieś

Dawno temu chciałem napisać opowiadanie. Horror o gościu, który pojawia się znikąd, nocą, w małym miasteczku. Gdy idzie jego uliczkami, psy milkną. Gdy przechodzi obok latarni, te mrugają, lub gasną. Pojawia się w ciszy i w ciszy idzie. Opowiadanie miało się zaczynać mniej więcej myślą, że gdy duże miasta nigdy nie zasypiają, tętnią życiem nawet w środku nocy, to małe miasteczka, pipidówy gdzieś na krańcu … Czytaj dalej Wieś

Oceń ten wpis:

Jak mnie tu daaawno nie było!

Kurz zaczął pokrywać moje blogi. No taka karma. Latający potwór spaghetti trochę mi poskąpił ostatnio weny twórczej. Bywa. Jak pisałem – musi karma. Ale nic. Grunt, że udało się ostatnio parę razy na rowerek wyskoczyć, czym się niniejszym chwalę. Zasadniczo jednak ja nie o tym. W zasadzie to jedynie miałem zdjęcia tylko z przed przedostatniej wycieczki wrzucić. A wycieczka była niedługa. Ot kawałeczek wzdłuż torów … Czytaj dalej Jak mnie tu daaawno nie było!

Oceń ten wpis:

Wiosna

Ano wiosna się nam rozbuchała i w związku z tym się pozmieniało. Ponieważ z racji coraz lepszej pogody nie jeżdżę już autobusami, to ewidentnie spadnie mi średnia czytelnicza. Ale za to znowu pewnie zacznę jeździć w różne okolice, w związku z czym może będzie i chęć do opisywania ciekawych miejsc do zwiedzenia za pomocą dwóch kółek. W kwestiach literackich, skończyłem właśnie po raz drugi Accelerando … Czytaj dalej Wiosna

Oceń ten wpis:

Lyteratura, panie kochany…

Z braku sensowniejszych tematów do poruszenia na blogu stwierdzam, że czas zacząć prowadzić statystykę czytelniczą. Innymi słowy zrobiłem sobie stronę, na której będę (o ile mi się nie odechce) wpisywał przeczytane w danym miesiącu książki. Od czasu do czasu wysilę się również na jakieś takie ogólne podsumowanie. I na przykład, w lutym udało mi się przeczytać ogólnie trzy książki: Peanatemę Neala Stephensona, LonNiedyn Chiny Miéville’a … Czytaj dalej Lyteratura, panie kochany…

Oceń ten wpis:

Emopost literacki

Czytam sobie rewelacyjną książkę. Mianowicie Cryptonomicon Neala Stephensona. Książka podoba mi się wielce, ale niestety nie mam jak się nią w pełni rozkoszować. No bo jak tu smakować taką książkę, jak zagłębiać się w świat, relacje między bohaterami, jak wyłuskiwać koncepcje, gdy czytać można tylko po kawałku? A niestety tak to wychodzi, po pół godziny rano i po południu (w drodze do i z pracy, … Czytaj dalej Emopost literacki

Oceń ten wpis:

Horror! Horror! Horror…

Szybki przepis na horror. Składniki: – Grupa ludzi (min. 3) – Pomieszczenia (lub sieć pomieszczeń) – Krew. – Eksperymenty medyczne. Weź grupę ludzi, zamknij ich w jakimś pomieszczeniu, następnie kolejno zabijaj z możliwie dużą ilością krwi, krzyków i biegania, dopraw szczyptą eksperymentów medycznych, podawaj na gorąco lub zimno. Przepis prosty i popularny. Ale jak każdy prosty przepis można go zrobić albo dobrze, albo spartolić (podobno … Czytaj dalej Horror! Horror! Horror…

Oceń ten wpis: