Bełkotem stukrotnym w łeb waląc jak obuchem młotu olbrzymiego cz. 1

Zacznijmy kontrowersyjnie: niespecjalnie szanuję tak zwaną klasykę polskiej literatury fantastycznej. To znaczy nie całą, ale z prób lektury powieści takich jak „Strefy zerowe” Peteckiego, „Robot” Wiśniewskiego-Snerga, czy większej części twórczości Wiktora Żwikiewicza, został mi tylko ból głowy i myśl „Cthulhu, co za bełkot”. Problem z polską literaturą SF lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego stulecia polega w mojej ocenie na dwóch rzeczach. Po pierwsze ambicja. Fantastyka, … Czytaj dalej Bełkotem stukrotnym w łeb waląc jak obuchem młotu olbrzymiego cz. 1

Oceń ten wpis: