To tylko film

Korzystając z faktu bycia chorym, obejrzałem dzisiaj odcinek serialu Kości. Dla tych, którym nie chce się czytać wiki, jest to serial o genialnej pani antropolog (Emily Deschanel), która wraz ze specjalnym agentem FBI (David „Anioł Ciemności” Boreanaz) rozwiązują zagadki dotyczące walających się wokoło szczątków ludzkich będących w stanie mniejszego lub większego rozkładu (bądź w wyniku innych działań powodujących, że zwłoki są trudno rozpoznawalne). Dzisiejszy odcinek zaczął się od trupa objedzonego przez dzikie (choć zadziwiająco zadbane) koty. Śledztwo doprowadziło do kolejnego trupa, tym razem gnijącego w bagażniku samochodu. Odcinek wybuchowy wręcz: CIA, tajne wiadomości ukryte steganograficznie w zdjęciu, analityk wywiadu, którego nikt nie szanuje, diamenty za dwadzieścia milionów baksów, rosyjski kurier, tortury rodem z Czeczenii i zamieszana w to obywatelka pochodzenia ukraińskiego. Tyle grzybów w barszczu.

Mnie natomiast zastanowiło tło tej całej szpiegowsko-diamentowej afery. Jak w każdym tego typu serialu w tle przewijają się bolączki, codzienne problemy, troski i radości bohaterów. Takie przybliżające okruchy życia. Jedna z takich historyjek dotyczy stażysty pracującego w instytucie zajmującym się badaniami zwłok i będącego asystentem głównej bohaterki. Ni stąd ni z owąd w bohaterów trafia wiadomość, że stażysta ów, którego wszyscy strasznie polubili, jest niezły i w ogóle, traci stypendium, przez co będzie musiał odejść z instytutu. Wszyscy są och, ach smutni, bo polubili miłego stażystę i jest niezły w tym co robi i wog’le będzie im go brakowało strasznie, smuteczek. Sytuację ratuje główna bohaterka, której parę scen wcześniej wpadła okrągła sumka za nową książkę (sumka, do której odnosi się słowami typu „w zasadzie nie muszę już pracować”) i dzięki tejże, anonimowo przekazuje kasę, żeby lubiany och, ach stażysta mógł jeszcze dwa lata sobie postażować.

Hepi end, więc o co mie się rozchodzi? Spójrzcie na sytuację: instytut, stażysta całkiem dobry w tym co robi, lubiany przez zespół i musi odejść, bo stracił stypendium. I nikt z zespołu, w którym pracował, nikt z ludzi, którzy go polubili i będzie im przykro, że odchodzi (bo był niezły w tym co robił), nie wpadł na pomysł: Hej! Ten gość jest niezły w tym co robi! Pójdźmy do szefostwa i niech go ZATRUDNIĄ NA ETAT. Aż chce się krzyknąć: hej, co z wami, jest nie tak, do kurwy nędzy?

Dochodzimy do tytułu posta: to tylko film. I jasne, zgoda, dramatyzm historii, pomysł, że główna bohaterka okazuje się jakże szlachetna pod przykrywką cynizmu, saves the day, and there was much rejoicing (yaaaaay!). Ale pomyślmy chwilę. Serial nie dzieje się w jakimś wymyślonym kraju na obcej planecie, dawno temu w galaktyce w Andromedzie, lecz współcześnie, w USA na Ziemi. Pomijając wszystkie bzdury w filmie z gatunku zoom&enhance film jakoś się wpasowuje w realia Stanów Zjednoczonych XXI wieku. A przynajmniej na tyle, że nikt odpowiedzialny za produkcję nie zakrzyknął stary, co ty mi tu za bullshit wciskasz?. Zresztą co mówi o scenarzyście fakt, że pisząc historię stażysty nie wpadł na, wydawać by się mogło, oczywisty pomysł (kwitując sprawę słowami głównej bohaterki o „nie przywiązywaniu się do asystentów”)? Wszyscy, łącznie z widzami mają przyjąć za normalny fakt, że koleś zapieprza na stażu, fundowanym przez kogoś innego, a gdy kasa się kończy, to wszyscy mówią smutne papa i przechodzą dalej, bo trzeba żyć, spłacić kredyt, nauczyć się naprawiać rury (bo hydraulik chce 800$ za naprawę), więc nie będziemy się wychylać, papa, miło było, znajdź sobie innych, u których możesz potyrać, ale tylko jak znajdziesz kogoś, kto będzie płacił twoją pensję i podatki. Głupie? Tak samo jak popularne oferty „bezpłatnych praktyk” czy „darmowych staży”. Kombinujemy sobie pracownika, za którego nie musimy płacić ani grosza, bo albo znajdzie się frajer, który zapłaci za niego, albo pracownik potyra sobie za darmo w zamian za „doświadczenie” (wpiszesz sobie do portfolio).

Ale, to tylko film. Ale ile z tego filmu dzieje się tu i teraz?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s