Książki, które mnie przerastają

Są takie książki, których nie potrafię przeczytać. Z różnych przyczyn zawieszam się na nich, bądź to z niedoborów plastyczności wyobraźni, bądź z niedoborów wiedzy. Ostatnio właśnie mam „rozbabrane” dwie książki z tej kategorii – „Delirium w Tharsys” Żwikiewicza i drugi tom „Dialogów” Lema (Aneks „Dialogi po szesnastu latach”).

W przypadku pierwszej odbijam się od poetyki autora, od stworzonej w jego wyobraźni wizji. Czytając tę powieść, niejednokrotnie odkrywałem, że mózg potrafił mi się zawiesić na opisie jakiegoś wydarzenia lub zjawiska. Językowi Żwikiewicza nie sposób odmówić swoistego piękna, jednak metafory jakie stosuje potrafią przyprawić mnie o ból głowy. Moja wyobraźnia nie nadąża za autorem ze smutkiem odkrywam, że umysł automatycznie przeskakuje pewne fragmenty tekstu.

Taki sam efekt zresztą, choć z innych przyczyn wynikły, mam przy lekturze „Dialogów”. Tu z kolei nagromadzenie specjalistycznych terminów, czy rozważania z dziedzin, które niekoniecznie leżą w spektrum moich bezpośrednich zainteresowań powoduje, że wzrok prześlizguje się nad całymi fragmentami tekstu, wymuszając konieczność wielokrotnego czytania niektórych części celem faktycznego zrozumienia. W tym przypadku nie jest to oczywiście dziwne, jako że przynajmniej część „Dialogów” stanowią teksty przygotowane np na konferencję zorganizowaną przez PAN, bądź drukowane w „Studiach filozoficznych”, innymi słowy skierowane do specjalistów.

Tak czy owak, obie książki są zaczęte, ale jako że trudne (i nie wiem, czy na mój mózg nie za trudne) to nie wiem, kiedy będą skończone.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s