Z kosmosu wprost w głębinę

Próbowałem ostatnio dwie książki o tematyce kosmicznej: „Gwiazda Pandory” Petera Hamiltona oraz „Pierścień” Larry’ego Nivena. Z niejakim zdziwieniem zdałem sobie sprawę, że te dwie powieści mnie kompletnie nie wciągnęły. Żeby nie powiedzieć, że męczyłem się nie co z nimi, aż wreszcie sobie odpuściłem. Częściowo może to wynikać z braku możliwości dłuższego przysiądnięcia nad nimi, a częściowo, wychodzi na to, że zmienił mi się gust. Odbieram to z niejakim smutkiem, bo bardzo lubiłem „opowieści o kosmicznych podróżach”, a tu jednak nie zażarło. Wszystko jakoś przechodziło obok mnie i nawet nie pomogły polecenia innych. No nie trafiły do mnie te książki i już.

Dla zmiany klimatu (i na bazie radosnego oczekiwania na polskie wydanie) postanowiłem więc dokończyć sobie ryfciarską trylogię Petera Wattsa (jak już pisałem, dostępną na stronie autora w oryginale na licencji CC). To co lubię u Wattsa, to niesamowici bohaterowie. Zarówno w Starfish, jak i w wydanym u nas „Ślepowidzeniu” nie ma czegoś takiego jak bohater „zwykły”. Postacie ciągnące te książki są inne, dziwne, nieszablonowe. To wyrzutki, osoby których nie da się podciągnąć pod kategorię „normalne”. Watts  pokazuje jednak, że ludzie ci, w „normalnym społeczeństwie” wywaleni poza margines, są tak naprawdę tacy sami jak my, a nawet niejednokrotnie lepsi. A nawet jeśli nie, to w jego powieściach zdecydowanie bardziej ciekawi. Szkoda tylko że mój langłydż podrdzewiał.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s