Przejście dla pieszych z przejazdem dla rowerów

…wygląda mniej więcej tak:

przejscie dla pieszych z przejazdem dla rowerzystow

Zasady poruszania się po nim wymuszane są znakami, tzn rowerzyści korzystają z będącego przedłużeniem drogi dla rowerów przejazdu, natomiast piesi mają do dyspozycji znacznie szersze przejście. Wszystko oznakowane odpowiednio znakami pionowymi D-6b oraz łączonymi znakami C-13/C-16, dodatkowo określającymi w którym miejscu przebiega przejazd, a którędy biegnie przejście. Do tego dochodzą jeszcze znaki poziome:P-11, wyznaczający przebieg przejazdu dla rowerów oraz P-10, wyznaczający przejście dla pieszych. Należy tu też dodać, że zgodnie z artykułem 11 p. 4 ustawy Prawo o Ruchu Drogowym (Dz.U. 1997 Nr 98 poz. 602): „Korzystanie przez pieszego z drogi dla rowerów jest dozwolone tylko w razie
braku chodnika lub pobocza albo niemożności korzystania z nich. Pieszy, z wyjątkiem
osoby niepełnosprawnej, korzystając z tej drogi, jest obowiązany ustąpić
miejsca rowerowi”. Punkt ten nie ma zastosowania w przypadku znajdowania się w strefie zamieszkania.

Niestety nie wszyscy potrafią ten stan uszanować. Jadąc dzisiaj rano do pracy, miałem okazję uczestniczyć w „rozmowie” z pewną pieszą uczestniczką ruchu. Działo się to na przejściu oznakowanym mniej więcej jak na obrazku. Pani owa (przechodząca tamtędy zdaje się regularnie), kobieta słusznej postury, przeprowadzała przez ulicę swoje dwie małe córeczki. Oczywiście nie korzystając przy tym z wygodnego i szerokiego przejścia dla pieszych, lecz kierując swoje kroki przez oznakowany odpowiednio przejazd dla rowerów. Pani z podczepionym do rąk obojgiem dzieci spokojnie stała tarasując całą szerokość przejazdu rowerowego (przypominam, że obok biegło kilkukrotnie szersze przejście dla pieszych). Próbując przejechać oczywiście musiałem ominąć trzy panie albo zjeżdzając na przejście dla pieszych (ok. 100 zł mandatu), albo na trawnik (szanuj zieleń bucu!). Na zwrócenie uwagi na fakt, że przejście dla PIESZYCH biegnie obok, otrzymałem replikę, że „po przejściu dla pieszych rower się prowadzi”. Oczywiście próba zwrócenia uwagi, że kobieta porusza się PRZEJAZDEM DLA ROWERÓW, spotkała się z jakże uprzejmym stwierdzeniem „WAL SIĘ!” popartym powszechnie znanym gestem wyrażającym miłość do obdarowywanej nim osoby.

Tego typu sytuacje wcale nie są rzadkie w naszym kraju. Niestety, bo tylko utwierdzają takie osoby jak ja (zresztą doszedłem do tego już dawno, tylko dzisiaj mi coś po prostu padło na mózg), że jakiekolwiek zwracanie uwagi innym jest absolutnie nie warte zachodu. Szkoda nerwów. Jeśli nie masz na sobie munduru i bloczka mandatowego, nikt cię nie będzie słuchał i w najlepszym wypadku zostaniesz zlany (w gorszym zwyzywany, bądź dostaniesz w mordę). A nawet jeśli masz, bo jesteś policjantem, czy strażnikiem miejskim, zwykle zostaniesz zrugany jeszcze gorzej, bo jesteś w końcu pachołkiem systemu. Nie wiem skąd się to bierze, mogę tylko domyślać się i domniemywać (mam kilka pomysłów), mnie to jedynie przekonuje do tego, żeby jeszcze pogłębić swoją znieczulicę i kompletnie olewać takie osoby. A jak ktoś kiedyś babie połamie rowerem nogi, to ja mam to za przeproszeniem w dupie.

I tym optymistycznym akcentem zakończę tę przydługą notkę.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Przejście dla pieszych z przejazdem dla rowerów

  1. Wiesz, w takich sytuacjach to ja działam inaczej. Doświadczenie życiowe podpowiada mi, że zadziałałoby na tego babsztyla ordynarne ‚wypierdalaj z drogi dla rowerów pierdolony baleronie’ (tak, w ten sposób wyrażam się jak jestem na rowerze) – działa.

    Jest jeszcze druga metoda – też działająca na panie (starsze i tłustsze), podjechać z tyłu i nagle zacząć się drzeć ‚O Jezu, o Jezu!’. Momentalnie odskoczy w bok, nie ma bata. Dopiero później zacznie myśleć.

    A skąd to się bierze? Odpowiedź jest jeszcze prostsza – z mentalności polaczka, wróć. Prawdziwego Polaka – jemu wszystko się należy, wszystko dookoła należy do niego, a istoty ludzkie dookoła niego to tylko bydło, które nie muczy i nie daje mleka. Dlatego nazwanie mnie polakiem, i to jeszcze prawdziwym, uważam za poważną obrazę…

  2. Osobiście staram się być mimo wszystko grzeczny. Zasadniczo unikam rzucania mięchem publicznie, więc to raczej nie w moim stylu. Jedyne czego żałuję w tej całej sytuacji, to to, że parę kilometrów dalej mijałem rowerowy patrol Straży Miejskiej, ale zawracanie im dupy nie miało już jakiegokolwiek sensu, bo babsko już sobie polazło. Ale nie zarzekam się, że kiedyś nie poproszę owych panów o zwrócenie uwagi na to co się dzieje na tym przejściu w okolicy godziny 8 – 8:15.

    Sama baba była raczej z gatunku takich, na które stwierdzenie „wypierdalaj z drogi dla rowerów” podziałałoby jak czerwona płachta na byka. To taki typ, który będzie się żarł o byle gówno, byle tylko móc podrzeć ryja i zmieszać inną osobę z błotem. A już w szczególności, kiedy ma przy sobie dzieci, bo i dzieci trzeba uczyć, że bez bezczelności i chamstwa w tym kraju nic się nie da zrobić i każdy będzie ci mówił, którędy masz chodzić, a którędy nie. A że przy okazji można pouczyć córki łamania przepisów,bo przecież przepisy są dla frajerów, nie?

  3. Dlatego też napisałem ci dwa rozwiązania – jedno wulgarne (skuteczne) oraz jedno kulturalne odwołujące się do zaskoczenia i bogobojności.

    Co ciekawe, oba testowałem i oba działają. Teraz kwestia tylko mojego humoru, którą wersję wybiorę (i też tak naprawdę docelowego targetu na drodze rowerowej).

    Patrol na rowerach powiadasz. Może i zadziała. Ale nie ma ich na tyle dużo, by wyłapać ‚yntelektualistów’ na drogach rowerowych. Niestety.

    Mnie się nie przegada w pyskówkach, bo ja w przeciwieństwie do zwykłych pieniaczy jestem na tyle perfidny, że potrafię wymówić silne obelgi bardzo chłodnym głosem wraz z odpowiednim wyrazem twarzy. Co mniej myślący ludzie nie są w stanie zdzierżyć takiej kombinacji i zaczynają jęczeć…. ale to i tak kwestia mojego humoru i tego jak głęboko ktoś zajdzie mi za skórę.

  4. WAŻNE TUTAJ JEST STWIERDZENIE FACHOWCÓW CZY…. WOLNO PRZEJECHAĆ ROWEREM PRZEZ SKRZYŻOWANIE NA ZIELONYM SYGNALE (NAWET PO DRODZE DLA ROWERÓW!) CZY TEŻ TRZEBA TEN ROWER PRZEPROWADZIĆ !
    SPECJALIŚCI OD RUCHU DROGOWEGO POWINNI TO JEDNOZNACZNIE, WSZĘDZIE GDZIE SIE DA WYTŁUMACZYĆ ! A SUCHYCH PRZEPISÓW RUCHU DROGOWEGO
    „NIE WYNIKA NIC” BO… JEST TO DLA NORMALNEGO OBYWATELA NIEZROZUMIAŁE!!
    NA PRZEJŚCIU DLA PIESZYCH, NA PASACH, NAWET PRZY ZIELONYM SYGNALE OBOWIĄZKOWO SCHODZIMY Z ROWERU I PRZEPROWADZAMY GO IDĄC PIESZO!
    BIURO RUCHU DROGOWEGO, SPECJALIŚCI , OBUDŹCIE SIĘ I WYTŁUMACZCIE TA KWESTIĘ LUDZIOM ! WOLNO CZY NIE WOLNO PRZEJEŻDŹAĆ !?

  5. Tłumaczyć tu niczego nie trzeba. Przepisy są jasne:

    Art. 2 pkt 12:
    przejazd dla rowerzystów – powierzchnię jezdni lub torowiska przeznaczoną
    do przejeżdżania przez rowerzystów, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi;

    W tym wypadku znaki wymienione w tekście.

    Odnośnie przejeżdżania wzdłuż przejścia też jest przepis stwierdzający wyraźnie:

    Art. 26 pkt 3 Kierującemu pojazdem zabrania się:
    […]
    ppkt 3) jazdy wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych.

    Rower jest pojazdem w myśl definicji ustawy, więc jadąc rowerem grzecznie zsiadamy. Odnośnie jazdy chodnikiem też są dość precyzyjnie określone przepisy i nie trzeba mieć doktoratu z prawa, żeby je zrozumieć. Wystarczy PRZECZYTAĆ Kodeks Drogowy. Nie trzeba fachowców.

  6. @harkonnen2
    przykład: pasy obok przejścia są pomalowane jak do przejazdu rowerowego ale nie ma znaków pionowych. Można przejechać czy trzeba złazić?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s