Niebieskim Szlakiem – Dolina Ciemięgi

Tym razem oficjalny szlak turystyczny, którego opis znalazłem na stronie poświęconej turystyce rowerowej (polecam). Trasa oczywiście nieco zmodyfikowana w stosunku do oficjalnego szlaku, a także propozycji ze strony, jako że nie zawsze lubię trzymać się sztywno szlaku, a i jego oznakowanie w paru miejscach pozostawało wiele do życzenia. Mapka załączona do posta jest bardzo orientacyjna, bo niestety satelitarne zdjęcia okolic trasy są kiepskiej jakości a i mapy google nie są tu ultraprecyzyjne. Znacznie lepszą jakość zarówno zdjęć, jak i map można znaleźć na geoportalu (tylko dzięki niemu udało mi się ostatecznie rozrysować trasę), niestety sam portal nie udostępnia map, które możnaby osadzić na blogasku. Wielka szkoda.

Spora część trasy biegnie wiejskimi szosami, więc biorąc pod uwagę styl jazdy kierowców na takich trasach, a także jakość samych dróg, warto zaopatrzyć się w kask, kamizelkę odblaskową i oświetlenie.

Trasa jest bardzo malownicza. Nie będę opisywał dokładnych szczegółów, bo to najlepiej zobaczyć samemu.  Jadąc należy pamiętać, że szlak był projektowany raczej dla turystyki pieszej, przez co miejscami osoby nie ufające swoim umiejętnościom rowerowym (na przykład ja) będą zmuszone zsiąść z roweru i poprowadzić go kawałeczek. W części trasy biegnącej już nad samą Ciemięgą, żałowałem jedynie, że wziąłem krótkie spodnie. Pokrzywy i inne zielsko było w okolicy wyjątkowo zdrowe i wybujałe.

Jadąc szlakiem, trzeba też zwrócić uwagę na oznaczenia trasy, bo łatwo je przeoczyć. Z powodu przegapienia skrętu z ul. Sławinkowskiej, jechałem przez Snopków i Smugi, czyli nałożyłem kilka kilometrów. Ponownie zgubiłem szlak już za Ciecierzynem, w okolicach miejscowości Baszki. Ale jak kto ma więcej szczęścia niż rozumu, to zawsze trafi gdzie chce, więc koniec końców udało mi się wrócić na oznakowaną trasę w okolicy Pliszczyna.

Dalej trasa biegnie przez Łysaków, gdzie zjeżdża się na drogę gruntową i znowu można przegapić oznakowania. Tym razem nie udało mi się wrócić na szlak, ale biorąc „azymut” na Lublin, dotarłem do ul. Pliszczyńskiej i dalej do pałacu w Jakubowicach Murowanych. Tutaj bardzo mile zaskoczył mnie stan samego zabytkowego pałacu, w którym wreszcie widać, że trwa odbudowa i są jej efekty.

W tym miejscu można wjechaćw ulicę Tadeusza Grodzickiego, która dociera do żółtego szlaku biegnącego ścieżką rowerową w stronę Zalewu Zemborzyckiego.

Podsumowując, bardzo ciekawa i urozmaicona trasa z pięknymi krajobrazami. Zdecydowanie warto się przejechać, albo przynajmniej zahaczyć jeżdżąc w okolicy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s